Inwazja krocionogów

Wałbrzych Co roku domy przy ul. Szymanowskiego na Sobięcinie atakują małe czarne robaki. A urzędnicy twierdzą, że problemu nie ma Gdy robi się ciepło i spadnie deszcz, można je spotkać wszędzie.

Wałbrzych Co roku domy przy ul. Szymanowskiego na Sobięcinie atakują małe czarne robaki. A urzędnicy twierdzą, że problemu nie ma

Gdy robi się ciepło i spadnie deszcz, można je spotkać wszędzie. W pościeli, cukrze, na stole i ścianach. W innych miastach, gdzie mają podobną plagę, administratorzy walczą z robakami i to z dobrym skutkiem. U nas rozkładają ręce


Rano piję kawę, a tu patrzę po stole sunie robal. Po chwili jest już czarno od nich. Tak nie da się żyć – mówi z obrzydzeniem pani Jadwiga spod szóstki. Najwięcej pojawia się ich, gdy jeszcze na dworze jest szarawo.
– Gdy wracam z nocnej zmiany w pracy, to wyciągam je ze szpar w drzwiach, jakby to była fuga – mówi Wiesław Machała.

Cztery lata bezradności
Ponieważ tak jest od czterech lat, mieszkańcy już wiedzą, że ich domostwa atakują wije.
∨ Czytaj dalej


– Teraz mamy plastikowe okna i jest nieco lepiej. Ale jeszcze kilka lat temu robaki wchodziły na stół, były w szafkach kuchennych, łazience. Sąsiadki mówiły, że miały je nawet w pościeli – dodaje pani Jolanta, żona pana Wiesława.
Dlatego teraz lokatorzy, gdy tylko przychodzi lato, uszczelniają okna i montują w nich siatki przeciwko owadom. Dwa razy przyglądają się jedzeniu, czy oby na pewno jakiś robak nie wszedł im do talerza.
Przez lata inwazji poznali zwyczaje robaków i wiedzą, że nie powodują one zagrożenia dla ludzi, ani produkcji żywności. Są natomiast wyjątkowo odstraszające i obrzydliwe.

Jak popada będzie plaga
W ubiegłym roku, gdy krocionogi zaatakowały, mieszkańcy z ul. Szymanowskiego doczekali się pomocy z administracji. Na polecenie Zarządu Budynków Mieszkalnych ściany, drzwi progi zostały spryskane środkiem chemicznym, który zniszczył robaki. W tym roku nie ma na razie o tym mowy. A inwazja dopiero się zaczyna.
– Zapowiadają deszcze. Tego boimy się najbardziej. Bo gdy tylko trochę popada, wije pojawią się dosłownie wszędzie – przewiduje Barbara Borowicka, mieszkanka kamienicy nr 10. Jej spostrzeżenia potwierdzają również specjaliści.
– Krocionogi na pewno wychodzą z podziemi. Wskazuje na to ich biologia. Są opancerzone, najchętniej przebywają w zaciemnionych i wilgotnych miejscach. Gdy podniesie się poziom wód gruntowych w chodnikach pokopalnianych, które kiedyś tam istniały, będą szukać innego środowiska do życia i wyjdą masowo na powierzchnię – tłumaczy Arkadiusz Przybylski z firmy zajmującej się usuwaniem szkodników.
– Dlaczego nikt z ADM-u nie przyjdzie i nie spryska budynków już teraz, prewencyjnie. Czekają, aż robaki zalęgną się wszędzie? – pyta zdenerwowana Barbara Borowicka.
– Nikt z mieszkańców nie alarmował nas, że robaki znowu wróciły. Więc wysłaliśmy tam ludzi dopiero po sygnałach od dziennikarzy – tłumaczy Wojciech Czerwiński, wiceprezes Miejskiego Zarządu Budynków w Wałbrzychu.
– Będziemy na pewno opryskiwać budynki chemią. Wcześniej nie chcieliśmy, bo środki działają na te szkodniki dopiero, gdy są na powierzchni. Jeśli teraz ich nie ma aż tak dużo, to szkoda byśmy wyrzucali pieniądze w błoto – dodaje wiceprezes.
Wije atakują nie tylko wałbrzyszan. Co roku walczą z nimi w Jaworznie na Górnym Śląsku. Mieszkańcy dostali tam od urzędników ulotki informujące, jak walczyć z robakami oraz środki chemiczne, którymi można je wytruć. Ponadto gmina zleciła zaoranie i wapnowanie nieużytków, by krocionogi nie miały gdzie żerować.
– Takie zabiegi stosowaliśmy w poprzednich latach i bardzo pomogły – mówi Alicja Stasikowska z urzędu w Jaworznie. – Kiedyś wije były w domach w kilku dzielnicach. Teraz są tylko w pojedynczych budynkach i to tych na odludziu – dodaje.

Pojawiły się szczury
Z krocionogami da się żyć. Ze szczurami nie. A tych po tej zaniedbanej wałbrzyskiej ulicy biega setki.
– Tutaj pod oknem mają legowisko, a wchodzą do budynku przez rozszabrowane mieszkanie, w którym nie ma podłogi. Dosyć, że mamy pełno robaków to jeszcze teraz grozi nam plaga gryzoni. Żyjemy tu jak jacyś skazańcy. A to przecież centrum miasta – skarży się pani Jadwiga.

Krocionogi (wije)
To robaki o wydłużonym ciele, segmentowanym, szarym, brunatnym lub czarnym. Zamieszkują ściółkę lub spróchniałe drewno. Masowe migracje krocionogów są znane od dawna. Często gromadzą się w dużej liczbie na trawnikach, wokół domów, a część wchodzi do wewnątrz budynków i zasiedla piwnice. Ich ciało pokrywa twardy pancerz z otworkami, przez które, w razie obrony, wystrzykiwana jest cuchnąca ciecz, a zwierzę zwija się w kłębek. Żywią się gnijącymi resztkami roślinnymi.

Zobacz koniecznie

przewiń w lewo przewiń w prawo

Witryna korzysta z plików cookies oraz informacji zapisywanych i odczytywanych z localStorage, aby dopasować interesujące treści oraz reklamy. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień przeglądarki, w szczególności w zakresie cookies, oznacza, że pliki będą umieszczane na urządzeniu końcowym. Możesz zmienić ustawienia przechowywania i dostępu do cookies i localStorage używając ustawień przeglądarki lub używanego urządzenia. Szczegóły w Polityce Prywatności.

Zamknij