Wybierz region

Wybierz miasto

    Specjalistyczny Szpital Ginekologiczno-Położniczy im. Edmunda Biernackiego w Wałbrzychu ma już 60 lat

    Autor: Artur Szałkowski

    2008-10-01, Aktualizacja: 2008-09-30 16:22 źródło: Polska Gazeta Wrocławska

    Diamentowy jubileusz porodówki Przez sześć dekad w wałbrzyskim szpitalu przyszło na świat ponad 150 tysięcy dzieci. Lecznica nie zawsze cieszyła się uznaniem pacjentek, ale od końca lat 90. jej renoma ciągle rośnie.

    Diamentowy jubileusz porodówki

    Przez sześć dekad w wałbrzyskim szpitalu przyszło na świat ponad
    150 tysięcy dzieci. Lecznica nie zawsze cieszyła się uznaniem pacjentek, ale od końca lat 90. jej renoma ciągle rośnie. Dziś jest uznawana za jedną z najlepszych w Polsce


    Podnoszenie kwalifikacji lekarzy, pielęgniarek i położnych w połączeniu z modernizacją szpitala sprawiło, że do Wałbrzycha przyjeżdżają rodzić nawet pacjentki z Wrocławia. W 1998 roku w lecznicy przyszło na świat 1400 noworodków, obecnie liczba ta przekracza 2500. – Kładziemy duży nacisk na podnoszenie kwalifikacji personelu, współpracując z Akademiami Medycznymi we Wrocławiu i Warszawie – zdradza tajemnicę sukcesu Alicja Daleczko, dyrektorka szpitala. – Wzorujemy się również na najlepszym w kraju szpitalu z Poznania.

    W ubiegłym roku szpital zajął I miejsce na Dolnym Śląsku w akcji „Rodzić po ludzku”. – Ten ranking sporządzany jest na podstawie ankiet wypełnianych przez pacjentki. Dlatego jest to najwyższe wyróżnienie dla naszej pracy – dodaje Iwona Michańcio, naczelna pielęgniarka szpitala.
    Historia porodówki zaczęła się
    5 lipca 1948 roku. W Wałbrzychu mieszkała wówczas wielotysięczna grupa Żydów, byłych więźniów filii obozu koncentracyjnego Gross-Rosen. Towarzystwo Ochrony Zdrowia Żydów w Polsce utworzyło wielooddziałowy szpital. Mieściła się w nim chirurgia, interna, ginekologia, położnictwo i ambulatoria.

    USG z Ameryki
    Wyposażenie lecznicy dostarczono do Wałbrzycha z Nowego Jorku. Dwa lata później szpital został upaństwowiony i poszerzył działalność oddziału ginekologiczno-położniczego. W 1975 roku, wraz z utworzeniem województwa wałbrzyskiego, wszystkie szpitale miejskie, przychodnie i pogotowie połączono w Wojewódzki Szpital Zespolony w Wałbrzychu. W 1976 roku placówka jako jedna z pierwszych w kraju została wyposażona w aparat do badań USG, kupiony w Stanach Zjednoczonych.
    – Urządzenia do badań ultrasonograficznych dostępne były wówczas tylko za granicą – wspomina prof. Sławomir Suchocki, dyrektor ds. medycznych szpitala. – Wsparła nas wtedy finansowo miejscowa koksownia i porcelana „Wałbrzych”.

    W 1987 roku przy szpitalu założono jedną z pierwszych w Polsce szkół rodzenia. Przedsięwzięcie było w tamtych czasach ewenementem, dlatego w uroczystym otwarciu szkoły rodzenia wziął udział wiceminister zdrowia. Od 1993 roku w lecznicy przeprowadzano operacje metodą laparoskopową, a od 1996 roku placówka ma nowoczesne stanowiska intensywnej terapii noworodka. W tym okresie pojawiły się jednak również poważne problemy. Głośnym echem w kraju odbiła się śmierć pacjentki po porodzie w wyniku zakażenia. Po likwidacji województwa wałbrzyskiego szpital popadał w tarapaty finansowe. Trzeba było zwolnić część personelu.

    – Kiedy w 1998 roku zostałam dyrektorem szpitala, stanęłam przed bardzo trudnym zadaniem negocjacji z wierzycielami i związkami zawodowymi – opowiada Alicja Daleczko, dyrektorka szpitala. – Udało się wszystko zakończyć pomyślnie. Komornik ani razu nie zajrzał do szpitala. Natomiast od
    5 lat, co roku, załoga dostaje regularnie podwyżki.

    Uratowali Calineczkę
    Wzrosła również renoma placówki. W ub. roku wałbrzyskim neonatologom udało się uratować najmniejszego w Polsce noworodka, który podczas narodzin ważył zaledwie 384 gramy. Niedawno Calineczka skończyła roczek.

    Sonda

    Trwają tegoroczne egzaminy dojrzałości. A jak Ty wspominasz swoją maturę?

    • nie byłoby źle, gdyby nie to, że wszyscy dopytywali czy się uczę i niepotrzebnie mnie stresowali (38%)
    • moja matura to najłatwiejszy sprawdzian, jaki miałem w życiu (33%)
    • nie zdawałem matury (16%)
    • to był horror, zadania były trudne i nieadekwatne do tego, co robiliśmy na lekcjach (14%)