Wybierz region

Wybierz miasto

    Tomasz Rudnik trzeci raz w karierze zdobył srebrny medal mistrzostw Polski.

    Autor: Paweł Gołębiowski

    2007-07-10, Aktualizacja: 2007-07-10 13:06 źródło: Polska Gazeta Wrocławska

    Ten sprzed kilku dni ma jednak dla niego największą wartość Wyznacza sobie cel za celem – Lekkoatleta z Żarowa miał dwa lata przerwy w startach i treningach.

    Ten sprzed kilku dni ma jednak dla niego największą wartość
    Wyznacza sobie cel za celem
    – Lekkoatleta z Żarowa miał dwa lata przerwy w startach i treningach. W listopadzie ubiegłego roku zaczął sam przygotowywać się do sezonu i zrobił to wspaniale. Podczas rozgrywanych w Poznaniu mistrzostw Polski w biegu na 400 metrów przez płotki, wyprzedził go tylko jeden z najlepszych zawodników świata – Marek Plawgo

    Tomasz Rudnik ma obecnie 28 lat. Sportem, jak mówi, zainteresował się podczas zajęć SKS-u w żarowskiej podstawówce. Początkowo bardzo pociągały go gry zespołowe, ale lubił też pobiegać.
    – Wtedy nie było jeszcze komputerów i innych rozrywek odciągających młodzież od sportu – opowiada lekkoatleta.

    Po pierwszym sukcesie wzięli się do roboty
    Wyjątkowo utalentowany chłopak wpadł w oko trenerowi Zygmuntowi Worsie.
    – Mieliśmy w żarowskim klubie uczniowskim dużą grupę utalentowanej młodzieży, ale Tomek był prawdziwą perełką – mówi szkoleniowiec i jednocześnie pedagog, pełniący teraz funkcję starosty świdnickiego.
    Zaczęli wspólne treningi kiedy Rudnik był w piątej klasie. W 1994, po 2,5 roku zajęć przyszedł pierwszy sukces. Żarowianin zajął trzecie miejsce w kraju wśród młodzików (do 15 lat) w biegu na 300 metrów.
    – Dotąd moje treningi to była taka ogólnorozwojówka. Pierwszy sukces zachęcił jednak mnie i mojego trenera do poważniejszego zajęcia się bieganiem – mówi Rudnik.
    W 1996 roku zdobył srebrny medal w kategorii juniorów młodszych podczas mistrzostw kraju odbywających się w Spale. Wreszcie w 1997 roku pierwszy raz spróbował startu w biegu przez płotki i na 400 metrów został wicemistrzem Polski juniorów. Po roku był już mistrzem kraju w tej kategorii wiekowej i uzyskał minimum pozwalające na start w mistrzostwach świata we Francji.
    – Kiedy Tomek tam jechał, miał 27. czas. We Francji uzyskał czwarty wynik na świecie – opowiada Zygmunt Worsa.

    Miał dosyć życia sportowca
    W 1999 roku jego wychowanek i podopieczny rozpoczął studia na AWF-ie we Wrocławiu i startował w tamtejszym AZS-ie. Uzyskiwał niezłe rezultaty, ale ciągle czegoś brakowało, żeby zaistnieć na międzynarodowej arenie. W 2001 roku miał trzeci wynik w Europie wśród zawodników do 23 lat.
    – Od 2002 roku kontynuowałem studia w Stanach Zjednoczonych. W 2004 roku ukończyłem pedagogikę na Kent State University Ohio. Oczywiście tam także biegałem – wyjaśnia Tomasz Rudnik.
    Po powrocie do Żarowa w 2005 roku postanowił zrezygnować z uprawiania sportu. Chciał pobyć z rodziną i zamieszkać w nowo wybudowanym domu. Od dwóch lat ma żonę Edytę, którą poznał jeszcze podczas sportowych zajęć w żarowskiej podstawówce. Są parą już od ponad dziesięciu lat.
    – Miałem dość życia sportowca. Ciągłych podróży, obozów, startów. Byłem tym zmęczony – wyjaśnia lekkoatleta.
    Całkiem ze sportu jednak nie zrezygnował. Zaczął grać w piłkę nożną w klubie Zjednoczeni Żarów.
    – Dlatego, żeby mieć powody do pobiegania. Trenowałem z drużyną początkowo trzy razy w tygodniu – mówi ze śmiechem Rudnik.

    Wrócił na bieżnię
    W listopadzie ubiegłego roku nabrał jednak większej ochoty do biegania. Postanowił przygotować się do sezonu. Pomimo że pracuje jako przedstawiciel firmy medycznej i rozpoczął studia podyplomowe na WSB we Wrocławiu, znalazł jeszcze czas, żeby trenować siedem razy w tygodniu.
    – Przez ostatnie półtora miesiąca ze względu na kontuzję trenowałem trochę rzadziej. Tylko trzy, cztery razy tygodniowo – dodaje lekkoatleta.
    Do Poznania na mistrzostwa Polski jechał z dużymi nadziejami. Pomimo dwóch lat przerwy, podczas kwalifikacji do tej imprezy, uzyskał we Wrocławiu bardzo dobry czas – 51,52 sekundy.
    – W drugim starcie swojej serii eliminacyjnej w Poznaniu trochę się oszczędzałem na finał i pobiegłem tylko – 52,60 sekundy. To jednak wystarczyło, żeby wygrać i wziąć udział w walce o medale – opowiada.
    W finałowej rozgrywce, pomimo kontuzji, uległ tylko jednemu z najlepszych zawodników świata, Markowi Plawgo.
    – Uzyskałem czas 51,40 sekundy i zostałem wicemistrzem kraju. Muszę powiedzieć, że ten medal cieszy mnie najbardziej spośród wszystkich zdobytych dotąd w karierze – opowiada Tomasz Rudnik.
    Zapowiada, że już postanowił przygotowywać się do przyszłego sezonu.
    – Zamierzam poprawić swój życiowy rekord wynoszący 50,28 sekundy. Czuję, że mogę zejść poniżej 50 sekund – wyjawia.
    Dodaje, że to dzięki rodzicom zawsze wie, czego chce. Oni w niego wierzyli i wspierali. Dlatego teraz potrafi wyznaczać sobie cele i do nich dążyć. Bardzo wdzięczny jest też żonie.
    – Bo była wytrwała i cierpliwa – mówi tegoroczny wicemistrz Polski w biegu na 400 m przez płotki. •

    Sonda

    Trwają tegoroczne egzaminy dojrzałości. A jak Ty wspominasz swoją maturę?

    • nie byłoby źle, gdyby nie to, że wszyscy dopytywali czy się uczę i niepotrzebnie mnie stresowali (38%)
    • moja matura to najłatwiejszy sprawdzian, jaki miałem w życiu (33%)
    • nie zdawałem matury (16%)
    • to był horror, zadania były trudne i nieadekwatne do tego, co robiliśmy na lekcjach (14%)