Co zabiło i pożarło jałówki w Golińsku?

Artur Szałkowski
Pastwiska w gminie Mieroszów, na których pasą się jałówki są teraz pod stałym dozorem gospodarzy. Boją się, by kolejne ich zwierzęta nie zostały zabite i pożarte przez krwiożercze drapieżniki Dariusz Gdesz
Co zabiło i pożarło jałówki w Golińsku? Podejrzenia padły na sforę krwiożerczych psów oraz na ...watahę wilków z pobliskich Czech.

Co zabiło i pożarło jałówki w Golińsku? Widok dwóch martwych i zmasakrowanych jałówek, który w czwartkowy (5 maja) poranek zobaczyli na swoim pastwisku państwo Koseccy z Golińska był wstrząsający. Z ciał zabitych jałówek zostały dosłownie wyszarpane duże połacie mięsa.

– Hodowlą zajmujemy się od 15 lat i nigdy nie mieliśmy przypadku zabicia zwierzęcia – mówi Małgorzata Kosecka. – Cena jednej jałówki to około 2,5 tys. zł. W związku z tym, że zostały zabite, nie otrzymamy na nie również dotacji unijnej. Ponieśliśmy duże straty materialne. Dlatego sprawę zgłoszę do prokuratury w Wałbrzychu.
Co mogło zabić i pożreć jałówki? Tu zdania są podzielone. Eksperci, którzy pojawili się na miejscu, na podstawie odnalezionych śladów twierdzą, że mogły to być duże psy. Nie wykluczają jednak, że sprawcami masakry mogła być wataha wilków. Cztery dorosłe osobniki tego gatunku z młodymi widywane są regularnie w okolicach czeskiego Broumova. Jest położony od Golińska w odległości niespełna 12,5 km. Kilka tygodni temu największe czeskie media donosiły o masakrze, której wataha wilków dokonała w okolicach Broumova. Drapieżniki zabiły tam 40 owiec. Czeskie media donosiły również o kolejnych przypadkach zagryzionych zwierząt, których miały dokonać wilki z okolic Broumova.

Czyżby drapieżniki z Czech postanowiły rozszerzyć swój rewir łowiecki po stronie polskiej? Nie można tego wykluczyć. Sprawa dwój jałówek z Golińska nie była jedynym odnotowanym w ostatnim czasie tego typu przypadkiem. Dwa dni wcześniej w Golińsku drapieżnik lub drapieżniki zabiły dwie kozy. W ciągu kilkunastu ostatnich dni na okolicznych pastwiskach natrafiano również na martwe i zmasakrowane ciała dzikich zwierząt.

– Na pastwisku w Nowym Siodle niedaleko Golińska, gdzie pasą się moje jałówki, natrafiłem na dwie martwe sarny rozszarpane przez jakiegoś drapieżnika – wyjaśnia rolnik Marian Borowicz.

Łowczy Andrzej Kuncewicz z Koła Łowieckiego „Knieja” Lubawka, który oglądał miejsce masakry jałówek wyjaśnia, że większe niebezpieczeństwo dla ludzi stanowią psy, a nie wilki.

– Psy nie boją się człowieka i są w stanie go zaatakować. Po zmianie przepisów myśliwi nie mogą strzelać do psów, bo byliby za to ukarani, np. cofnięciem pozwolenia na broń – wyjaśnia Andrzej Kuncewicz. – Z kolei wilki unikają kontaktu z ludźmi i schodzą nam z drogi. Człowieka są w stanie zaatakować tylko w czasie mroźnej i śnieżnej zimy, gdy zmusi je do tego głód.

Wilki są pod ochroną i zgodę na ich odstrzał może wydać tylko minister środowiska.
Artykuł został opublikowany w Panoramie Wałbrzyskiej 9 maja 2016 r.

Dobroczynne działanie rzepy. Znasz je?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie