Mateusz Borek po odpadnięciu Polski z Euro 2020 - wywiad: Skoro jest tak dobrze, to dlaczego tracimy tyle goli?

Dawid Dobrasz
Dawid Dobrasz
- Bardzo się cieszę, że to był w końcu taki turniej, gdzie Robert Lewandowski zagrał jak wielki piłkarz - podobnie jak pokazuje to na co dzień w klubie. Grał i zachowywał się jak prawdziwy kapitan - ocenia postawę Roberta Lewandowskiego na Euro, Mateusz Borek.
- Bardzo się cieszę, że to był w końcu taki turniej, gdzie Robert Lewandowski zagrał jak wielki piłkarz - podobnie jak pokazuje to na co dzień w klubie. Grał i zachowywał się jak prawdziwy kapitan - ocenia postawę Roberta Lewandowskiego na Euro, Mateusz Borek. Sylwia Dąbrowa
Z jednym z założycieli "Kanału Sportowego" i komentatorem TVP na mistrzostwach Europy, Matuszem Borkiem porozmawialiśmy o zakończonym Euro 2020 dla reprezentacji Polski. Jakie ma odczucia po tym turnieju, kogo można wyróżnić z naszej kadry, co dalej z Paulo Sousą i czy sierpniowe wybory na prezesa PZPN mogą wpłynąć na posadę Portugalczyka.

Rozmawialiśmy po pierwszym meczu ze Słowacją. Zakończyłeś ten wywiad słowami - "czuję się jak zbity pies". A jak się czujesz teraz?
- Na pewno mecze z Hiszpanią i Szwecją zostały rozegrane przez reprezentację Polski na wyższym poziomie od tego ze Słowacją. Sami tym pierwszym spotkaniem postawiliśmy się pod ścianą i zrobiliśmy sobie ogromny problem w tym turnieju. W środowym meczu nie stała za nami ani statystyka, ani matematyka i to też nie dodawało nam za jasnych kolorów już przed samym starciem, bo po raz ostatni wygraliśmy z nimi w 1991 roku w Gdyni po bramkach Kowalczyka i Trzeciaka. Od tego czasu zagraliśmy z nimi siedem razy, licząc też wczorajszy mecz, i sześć razy przegraliśmy, a tylko raz zremisowaliśmy. Do tego jeśli weźmiemy pod uwagę zmagania o punkty z reprezentacją Trzech Koron, to zagraliśmy z nimi w tym momencie osiem meczów o "coś" i mamy siedem porażek i tylko jedno zwycięstwo w 1974 roku po bramce Grzegorza Laty na mistrzostwach świata, a tam jeszcze Jan Tomaszewski obronił rzut karny. To pokazuje całą sytuację.

Polacy jadą do domu

Jak odbierasz ten środowy mecz ze Szwecją?
- Mam takie poczucie niespełnienia. Z jednej strony można powiedzieć, że się już przyzwyczaiłem do tych porażek, bo to jest kolejny turniej w XXI wieku, gdzie są wielkie oczekiwania, a tak naprawdę tylko raz - w 2016 roku - dostaliśmy coś więcej od turnieju rangi mistrzowskiej. Kluczem na takich imprezach jest defensywa. My straciliśmy na poziomie Euro 2016 dwa gole i to dopiero w fazie pucharowej - ze Szwajcarią i Portugalią i to jakie gole. Teraz dostaliśmy sześć bramek na poziomie fazy grupowej...

Czytaj też: Polska przegrywa ze Szwecją 2:3 i opuszcza "zabawę" nim na dobre się zaczęła. Z taką defensywą nie mieliśmy czego szukać na Euro 2020

Dodając do tego mundial 2018, to łącznie w dwóch turniejach straciliśmy siedem. Tylko gola więcej niż teraz..
- To wtedy ciężko myśleć, żeby cokolwiek wskórać na takim turnieju jak Euro. Jeśli za kadencji Sousy w ośmiu meczach, nie licząc Andory, nie potrafisz zagrać na zero... to dzisiaj jest klucz. Do tego zmiana systemu... Ten trener ma pomysł na piłkę i nie mogę mu tego zarzucić. Chce zmienić tożsamość tej reprezentacji i DNA polskiego futbolu. Czy to jest możliwe? Hmm... moim zdaniem możemy grać lepiej pozycyjne - jak kiedyś z Niemcami, gdzie przegraliśmy 1:3 we Frankfurcie - ale wyglądało to dobrze. Na samym końcu i tak będziemy większość bramek strzelać z kontry. Ze Szwecją zagraliśmy dwie kontry i tak padły bramki. Nie z tego, że pięknie rozegraliśmy atak pozycyjny tylko szybko z kontrataku i Robert dwa razy trafił.

Do naszego kapitana nie można mieć zarzutów za to Euro.
- Bardzo się cieszę, że to był w końcu taki turniej, gdzie Robert Lewandowski zagrał jak wielki piłkarz - podobnie jak pokazuje to na co dzień w klubie. Grał i zachowywał się jak prawdziwy kapitan Grał i zachowywał się jak prawdziwy kapitan. Na pewno jest mu przykro, bo bierze odpowiedzialność za całą grupę. Z kolei on sam wie, że zrobił praktycznie wszystko, co mógł i wyglądał w tym turnieju bardzo dobrze.

Wracając jeszcze do naszej kadry. Patrzę też na jej potencjał. Wiem, że Jan Tomaszewski mówił o tym, że to "najlepsze pokolenie Polaków", czy że "półfinał mistrzostw Europy to jest minimum". Mam trochę inne podejście. Mamy wielkiego napastnika. Z dwóch-trzech dobrych piłkarzy i resztę, którzy są rzemieślnikami w swoich klubach. Na pewno to nie jest jakość i potencjał ludzki, który uprawniał nas do pozycji medalowych na tej imprezie. Natomiast przy innej dyspozycji i lepszym wyniku ze Słowacją, to ustawilibyśmy się też inaczej w następnych meczach. Tutaj się okazało, że te cztery punkty, przy remisie z Hiszpanią, dałyby nam awans. Jeśli przegrywasz pierwsze spotkanie i jesteś pod ścianą, to zaczynasz grać inaczej i to wymusza na tobie inną taktykę oraz sposób grania w kolejnych spotkaniach, gdzie grasz o życie i wszystko w turnieju.

Nie mówię już o defensywie, gdzie na poprednim Euro był "minister obrony narodowej" Michał Pazdan, Kamil Glik w formie, wielki piłkarz Łukasz Piszczek czy Artur Jędrzejczyk, który zamknął tę lewą stronę... To nie miało wtedy znaczenia, że grał rzadziej do przodu, bo obrońca musi przede wszystkim bronić. My wtedy traciliśmy mało goli. Jeśli popatrzysz na dalej, to miałeś "Lewego" w top formie. Arka Milika czy "Grosika" podobnie. Wchodził Kapustka, czy był dobrze dysponowany Piszczek, który był takim "cichym" rozgrywającym na prawej obronie. My dzisiaj mamy zbyt mało argumentów, żeby konkretyzować akcje w ofensywie. Nawet jak przytrzymamy piłkę w środkowej linii, to mało pada z tego goli.

Nawiąże jeszcze do defensywy. Na pomeczowej konferencji prasowej zadałem pytanie Paulo Sousie, czy przegraliśmy ten turniej przez dziurawą obronę. Selekcjoner nie do końca się zgodził, bo uważa, że bronimy wyżej czy lepiej całym zespołem. Zrzucił poniekąd to niepowodzenie na zbyt dużą liczbę indywidualnych błędów, które prowadziły do straty goli.
- Błędy indywidualne wynikają z trzech rzeczy. Po pierwsze braku jakości piłkarza. Po drugie - z inteligencji boiskowej czy szybkiej reakcji. Na takich turniejach dochodzi stres czy adrenalina. A dodatkowo nasi piłkarze grają w nowym systemie, w którym grają krótko. Jak coś wychodzi na gierce wewnętrznej, to potem niekoniecznie wychodzi to na takim turnieju. Wtedy dochodzi presja, przeciwnik, publiczność. Są też oczekiwania. A trzecia... jeśli "jest tak dobrze i bronimy lepiej", to dlaczego tracimy tyle bramek?

Dlaczego odpadliśmy z Euro 2020?

To spójrzmy na personalia. Mam odczucie, że Bartosz Bereszyński był zamieszany w każdego straconego przez nas gola na tym turnieju. Z kolei dwa sparingi przed Euro rozpoczyna w pierwszym składzie Tomasz Kędziora.
- Na pewno Bartek nie wyglądał źle fizycznie w tym turnieju, bo bardzo mi się podobał w drugiej połowie meczu z Hiszpanią, ale doświadczyła go... taka widoczność przy golach traconych przez reprezentację Polski. Myślę, że mimo wszystko bardzo solidnie grał na tym turnieju Kamil Glik, który trzymał tę defensywę. Za mecz ze Szwecją należą się pochwały Piotrkowi Zielińskiemu.

Obok Lewandowskiego jeden z wygranych tego turnieju w naszych barwach.
- Jest też w czołówce decydujących podań na całym Euro. Na pewno trochę plusów było, ale dzisiaj jestem nieco bardziej stonowany, niż jak byłem młodym człowiekiem. Mimo że ta drużyna przegrała ten turniej, to w tej chwili nie ma czasu, aby zmieniać Paulo Sousę. Dałbym mu dograć te eliminacje mistrzostw świata i wtedy po ewentualnej klęsce pożegnał w takim poczuciu, że nie spełnił nic, na co się umawialiśmy, bo dojdzie przegrane Euro, a w tej chwili już jesteśmy w trudnej sytuacji w eliminacjach. A patrząc jeszcze na mecz Węgrów z Niemcami, to wiadomo, że nie będzie łatwo. Dzisiaj nie ma czasu. Znowu zatrudnisz trenera, który nie będzie miał meczu kontrolnego, zmieni system i znowu będzie misz-masz? Niech Paulo Sousa dogra te eliminacje, jeśli uważa, że cały czas jest progres. Jest pomysł w tej drużynie, natomiast jeśli będzie w stanie uwypuklić plusy, zminimalizować złe rzeczy i wywalczy awans na mistrzostwa świata, to wtedy będzie można wynik na Euro zrzucić na barki krótkiego czasu jego pracy z reprezentacją. Dla nas najważniejsza jest ciągłość występowania w wielkich imprezach. Natomiast jeśli tego nie poprawimy, to będziemy musieli spojrzeć na Portugalczyka bardzo krytycznie. Jeszcze jedna rzecz. Chcę naprawdę więcej Polaków w sztabie Paulo Sousy...

Zobacz też: Paulo Sousa po odpadnięciu Polski z Euro 2020: Byliśmy silniejsi od Szwecji. Zabrakło cynizmu w naszej grze

Dlaczego? Maciej Stolarczyk nie wystarczy?
- Mało. Patrzę na ławkę rezerwowych Szwedów i widzę siedem osób, którym wyrywa aż serducho, kiedy śpiewają hymn. Jest nasz hymn... Wiem, że to jest poboczny temat i może to nie ma znaczenia, ale widzę całą ławkę Polską i tam poza rzecznikiem - Jakubem Kwiatkowskim - nie śpiewa nikt, bo nie znają polskiego i nie znają naszego hymnu.

Myślisz, że zbliżające się wybory na prezesa PZPN mogą wpłynąć na pozycję Paulo Sousy?
- Nie wiem, kto wygra. Jeśli nowym prezesem zostanie Marek Koźmiński, to pewnie będzie ciągłość pracy. Jeśli wygra Cezary Kulesza, to nie wydaje mi się, że będzie zmieniał, bo patrz wyżej - nie ma teraz już na to czasu, aby z nowym trenerem zagrać dwa-trzy mecze kontrolne przed meczami eliminacyjnymi. Nie sądzę, że Czarek zagrałby va banque i hipotetycznie wygrywając wybory, to 19 sierpnia zwolni Paulo Sousę i nominuje nowego trenera, który wtedy np. w nowym systemie taktycznym będzie z kilkoma jednostkami treningowymi ratować te eliminacje, bo my musimy ratować je już teraz.

Czytaj też: Zbigniew Boniek o zakończonym dla Polski Euro 2020: Sportowo zabrakło nam jakości i dlatego zawiedliśmy na turnieju

Jak ocenisz za ten turniej w wykonaniu Wojciecha Szczęsnego? Spadła na niego spora krtytyka. Według statystyk na 11 strzałów celnych oddanych przez rywali w całym turnieju wpuścił sześć goli.
- Tylko pytanie, ile powinien wybronić?

Może to też kwestia jakiegoś zwykłego pecha. Jak bramka ze Słowacją.
- Z Hiszpanią od Wojtka pech odszedł, a przyszło szczęście przy karnym dla rywali, bo Gerard Moreno nie trafił po trzynastu dobrze wykonanych jedenastkach z rzędu. Wtedy wybronił też dwie ważne okazje sam na sam. Ze Szwecją fakt - nie miał szczęścia, bo praktycznie co szło w bramkę, to wpadało.

Faza grupowa za nami. Kto według ciebie jest teraz faworytem turnieju?
- Niezmiennie postawię na Francję, Niemców lub Portugalię. Do tego Włosi. A mam przecucie, że mimo porażki w dwóch pierwszych meczach może namieszać jeszcze Dania.

Wideo

Materiał oryginalny: Mateusz Borek po odpadnięciu Polski z Euro 2020 - wywiad: Skoro jest tak dobrze, to dlaczego tracimy tyle goli? - Głos Wielkopolski

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie