Polacy podzieleni ws. szczepionki na COVID-19. Przyjąć ją chce na razie tylko 43,2 proc. rodaków. Eksperci: Ta szczepionka to dobrodziejstwo

Ewa Andruszkiewicz
Ewa Andruszkiewicz

Wideo

Zobacz galerię (1 zdjęcie)
43,2 proc. Polaków chce skorzystać ze szczepionki przeciwko COVID-19 w momencie, kiedy będzie ona dostępna. Nieznacznie mniej, bo 40,7 proc., jest przeciwnego zdania. Z kolei 16,1 proc. nie zajęło stanowiska w tej sprawie - wynika z najnowszego badania opinii społecznej, przeprowadzonego przez agencje analityczno-badawcze UCE RESEARCH i SYNO Poland. Podejście społeczeństwa niepokoi lekarzy i ekspertów. "Ta szczepionka to dobrodziejstwo" - przekonują.

Dobrowolna, darmowa i dwudawkowa

- Szczepionki na koronawirusa będą dobrowolne, darmowe i dwudawkowe. Sam proces szczepień zostanie zorganizowany w prosty sposób. Rejestracja będzie możliwa przez Internet i metodami tradycyjnymi. Następnie trzeba będzie zgłosić się do punktu szczepienia, gdzie zostanie ono wykonane. Po 21 dniach szczepienie zostanie powtórzone - ogłosił na środowej konferencji prasowej premier Mateusz Morawiecki.

W pierwszej kolejności szczepionki mają być dostępne dla pracowników służb medycznych, mieszkańców domów opieki, służb mundurowych i osób starszych. Później, w miarę dostaw kolejnych partii szczepionek, ochrona obejmie kolejne grupy.

- Szczepionka będzie dobrowolna, ale zachowajmy się jak najbardziej odpowiedzialnie. Nawet jeśli ktoś czuje się młody i silny, to poprzez zaszczepienie może ochronić kogoś starszego

- dodawał premier Morawiecki.

Widoczny podział

Jak wynika jednak z najnowszych badań opinii społecznej, ze szczepionki na COVID-19 chce skorzystać na razie tylko 43,2 proc. Polaków. Strach przed ewentualnymi skutkami ubocznymi preparatu stanowi główny powód, dla którego 40,7 proc. rodaków nie będzie chciało go przyjąć zaraz po jego pojawieniu się na naszym rynku.

- Tego typu ochrona dorosłych to stosunkowo nowy, słabo rozpowszechniony temat. Nie mamy dobrej tradycji w tym zakresie, ani też wiedzy. Jesteśmy bombardowani informacjami o niebezpiecznych szczepionkach. Nie pamiętamy jednak, co im zawdzięczamy. Na niekorzyść działa też infodemia w Internecie na temat pandemii COVID-19 – mówi dr hab. n. med. Ewa Augustynowicz z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego - Państwowego Zakładu Higieny.

W gronie ankietowanych mężczyzn, większość jest chętnych na szczepienie (51,5 proc.tak, 33,9 proc.nie, 14,6 proc.nie wiem). Wśród kobiet przeważają przeciwniczki tego rozwiązania (35,9 proc.tak, 46,8 proc.nie, 17,3 proc.nie wiem). Z kolei patrząc na wiek respondentów, największy odsetek osób deklarujących chęć zaszczepienia się dotyczy grupy 56-80 lat (52,1 proc.), a oponentów – 23-35 lat (50,6 proc.).

- Osoby do 35. roku życia prawdopodobnie myślą, że jeśli już się zarażą, to nie będą ciężko chorowały. Sądzą więc, że szczepionka nie jest im w ogóle potrzebna. Natomiast ludzie starsi wiedzą, że konsekwencje koronawirusa mogą być dla nich tragiczne. I stąd jest właśnie ta różnica w podejściu w zależności od wieku – analizuje Wojciech Bociański, ekspert BCC ds. służby zdrowia.

Zdaniem ekspertów, czynnikiem demotywującym wszystkie grupy do szczepienia może być również widoczny ostatnio trend spadkowy liczby zachorowań. Bo wraz z nim opada też poziom strachu.

- Jeszcze nie zdecydowałam, czy poddam się szczepieniu. Na pewno nie zrobię tego od razu, jak tylko szczepionka będzie dostępna, tylko może z biegiem czasu. Przede wszystkim boję się ewentualnych skutków ubocznych. Ta szczepionka powstaje w tak szybkim tempie, że nie wiemy tak naprawdę, czy zostanie dobrze przebadana, czy przejdzie pozytywnie wszystkie testy - mówi nasza Czytelniczka, pani Joanna z Gdańska.

Lekarze: Ta szczepionka to dobrodziejstwo. Skorzystajmy z niego

Podejście społeczeństwa niepokoi lekarzy i ekspertów. Jak tłumaczą, "jeżeli szczepionka będzie spełniać rygorystyczne wymogi, niezbędne do dopuszczenia jej do lecznictwa w Unii Europejskiej, a tak właśnie ma być, to będzie preparatem bezpiecznym".

- Jesteśmy na wojnie z epidemią. Jedyną szansę na skuteczną walkę z koronawirusem daje nam szczepionka. Jeżeli się zaszczepimy, nabędziemy odporność. Alternatywą jest przechorowanie COVID-19. Wówczas również nabędziemy odporność, z tym że odporność ta będzie u jednych dłuższa, u innych krótsza. Dlatego właśnie część pacjentów zakaża się powtórnie. Jeżeli uświadomimy sobie, że szczepionka przechodzi bardzo rygorystyczne badania i próby na ludziach, i ma nas zabezpieczyć przed wirusem, to o jakich skutkach odległych możemy mówić? Odległe skutki wywoła sam żywy wirus, u każdego, kto go przechoruje. Mniejszym zagrożeniem jest więc się zaszczepić niż przechorować

- tłumaczy w rozmowie z "Dziennikiem Bałtyckim" dr Dariusz Kutella, prezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Gdańsku.

- W społeczeństwie zawsze będą obawy o skuteczność, a nawet o zasadność szczepień, nie wszyscy muszą rozumieć wszystkie elementy walki z pandemią. Ale trzeba wiedzieć, że wiele chorób zakaźnych, wywołanych przez wirusy, zostało zlikwidowanych właśnie dzięki szczepieniom. Bardzo ważne jest dziś budowanie zaufania, które rzeczywiście podupadło ostatnio na skutek różnych decyzji rządzących nami polityków i obostrzeń, które były wprowadzane w sposób, pozostawiający wiele do życzenia. To budzi emocje i nieufność społeczną. Nie dziwię się temu, ale jako prezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Gdańsku zachęcam wszystkich do tego, żeby się zaszczepili i skorzystali z tego dobrodziejstwa, jakim jest szczepionka - dodaje dr Dariusz Kutella.

Najnowsze informacje z regionu o zagrożeniu koronawirusem!

Jak tłumaczą dalej eksperci, to, że szczepionka na COVID-19 rzeczywiście powstała w rekordowo krótkim czasie, nie oznacza, że produkcja i dochodzenie do jej skuteczności przebiega mniej starannie.

- Badania nad szczepionką zostały mocno zintensyfikowane w momencie, kiedy zaistniała taka potrzeba. Uruchomiono wiele pracowni, wiele osób, praca trwa 24 godziny na dobę - tłumaczy dr Roman Budziński, wiceprezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Gdańsku. - Jeżeli szczepionka będzie spełniać rygorystyczne wymogi, które są niezbędne do dopuszczenia jej do lecznictwa w Unii Europejskiej, a tak właśnie ma być, to z pełnym spokojem jako jeden z pierwszych się zaszczepię. Ja i moja rodzina. Ponieważ wiem, że te regulacje prawne gwarantują bardzo wysokie bezpieczeństwo.

Potrzebne dodatkowe bodźce?

Co ciekawe, jak wynika dalej z najnowszego badania opinii społecznej, ponad połowa Polaków (51,8 proc.) deklaruje, że przyjmie szczepionkę na COVID-19, jeśli taki będzie warunek zagranicznego wyjazdu.

- To może wskazywać na to, że społeczeństwu jednak są potrzebne dodatkowe bodźce. Jeżeli będą przed wyjazdem służbowym lub urlopem i zostaną zmuszeni do zaszczepienia, a są do niego negatywnie nastawieni, to powstanie dylemat, nie tylko prawny, ale też natury etycznej – zauważa Krzysztof Zych, główny analityk UCE RESEARCH.

- Najważniejsze, aby wszyscy wiedzieli, że szczepionka musi przejść najwyższe procedury bezpieczeństwa, które są niezwykle restrykcyjne. Zachęcam do zaszczepienia się każdego i mówię to po swoim przykładzie, osoby, która przechorowała COVID-19

- podsumowuje dr Jerzy Karpiński, lekarz wojewódzki i dyrektor Wydziału Zdrowia w Urzędzie Wojewódzkim w Gdańsku.

WSPÓŁP. Piotr Kallalas

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie