Sanatoria Dolnośląskie przeżerała korupcja

Artur Szałkowski
Prokuratorskie zarzuty w aferze korupcyjnej w Sanatoriach Dolnośląskich usłyszało sześć osób związanych ze spółką i szef firmy budowlanej.
Prokuratorskie zarzuty w aferze korupcyjnej w Sanatoriach Dolnośląskich usłyszało sześć osób związanych ze spółką i szef firmy budowlanej. Dariusz Gdesz
Sanatoria Dolnośląskie - sześć osób związanych ze spółką i właściciel firmy, która świadczyła dla niej zlecenia, usłyszeli prokuratorskie zarzuty.

Sanatoria Dolnośląskie współpracowały z zakładem usług budowlanych z Boguszowa-Gorce, którego właścicielem jest 57-letni Andrzej D. Na zlecenie Prokuratury Rejonowej w Świdnicy, która prowadzi śledztwo dotyczące korupcji w spółce, policja zatrzymała 57-latka.

– Sanatoria Dolnośląskie w latach 2008-2011 zlecały tej firmie prace remontowe i malarskie w obiektach sanatoryjnych na terenie Sokołowska, które nie zostały wykonane – wyjaśnia Joanna Żygłowicz, rzecznik prasowy wałbrzyskiej policji. – Ustaliliśmy, że Jerzy W., były prezes spółki przyjął z tego tytułu korzyści majątkowe w wysokości 100 tys. zł. Tadeusz S., który był kierownikiem działu technicznego przyjął 18 tys. zł. Natomiast Andrzej D. kwotę 16 tys. zł.

W ubiegłym tygodniu policjanci na wniosek prokuratury zatrzymali Teresę S., mieszkankę Wałbrzycha.

– Teresa S. jest dyrektorem ds. personalnych w Sanatoriach Dolnośląskich – mówi prokurator Ewa Ścierzyńska, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Świdnicy. – Kobieta usłyszała zarzut przywłaszczenia kwoty ponad 300 tys. zł. Grozi jej do 10 lat pozbawienia wolności.

Teresa S. po wpłaceniu kaucji w wysokości 70 tys. zł, została wypuszczona na wolność i objęta dozorem policji. Prokuratura zasłaniając się dobrem śledztwa, nie chce ujawniać na czym polegał mechanizm korupcyjny. Wiadomo tylko, że Teresa S. miała podrabiać dokumentację związaną z umowami-zlecenie i umowami o dzieło na rzecz Sanatoriów Dolnośląskich, które są spółką Urzędu Marszałkowskiego Województwa Dolnośląskiego we Wrocławiu.

W czerwcu do aresztu trafił Jerzy W., były prezes Sanatoriów Dolnośląskich z siedzibą w Sokołowsku. Według ustaleń śledczych od maja 2008 r. do grudnia 2011 r. miał przyjąć korzyści majątkowe o wartości ponad 500 tys. zł. Grozi mu za to do 10 lat więzienia. Do aresztu trafił także pracownik spółki Tadeusz S. Jemu też grozi do 10 lat więzienia za przyjęcie co najmniej 200 tys. zł. Osobą pracującą w spółce, która z kolei usłyszała zarzut wyrządzenia znacznej szkody majątkowej, jest Genowefa R. Grozi jej do 8 lat więzienia. Natomiast zarzuty poświadczenia nieprawdy w celu osiągnięcia korzyści majątkowej usłyszeli Paweł J. i Ryszard P., którzy współpracowali ze spółką. Grozi im do 10 lat więzienia. Sprawa korupcji w spółce ujrzała światło dzienne, po tym jak 30 marca 2012 r. nastąpiła zmiana jej władz. Nowa prezes zarządziła kontrolę dokumentów spółki, która wykazała nieprawidłowości. Sprawa została zgłoszona do prokuratury.

– Pracownicy spółki, którym prokuratura postawiła zarzuty korupcyjne, zostali zwolnieni dyscyplinarnie – mówi Barbara Grzegorczyk, prezes spółki Sanatoria Dolnośląskie.

Astronauci amatorzy polecieli w kosmos

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie