Wiadomo już, dlaczego zmarł lekarz z wałbrzyskiego szpitala. Prokuratura bada jeszcze, skąd miał zakazane leki narkotyczne

Adrianna Szurman
Adrianna Szurman
Udostępnij:
Śmierć 39-letniego lekarza ze szpitala w Wałbrzychu odbiła się szerokim echem w całej Polsce. Prokuratura badała m.in., czy mógł umrzeć z przepracowania. Sprawdzała też szereg innych wątków, m.in. to czy w jego organizmie nie ma śladów zakazanych leków narkotycznych, bo takie zabezpieczono w jego domu. Ani jedna, ani druga wersja się nie potwierdziły. Anestezjolog udusił się treścią pokarmową.

Śmierć lekarza z wałbrzyskiego szpitala zakwalifikowano jako zgon z przyczyn naturalnych, a nie z przepracowania

Prokuratura Rejonowa w Wałbrzychu ma już komplet wyników badań zleconych podczas sekcji zwłok lekarza z wałbrzyskiego szpitala. Leszek P. zmarł w wieku zaledwie 39 lat. Jego śmierć wstrząsnęła opinią publiczną tym bardziej, że pojawiły się informacje o dużej liczbie dyżurów, które brał na siebie lekarz. Miał pracować nawet 100 godzin w tygodniu na umowę cywilnoprawną.

O śmierci lekarza 22 sierpnia 2021 roku zaalarmowała żona mężczyzny. Mimo długiej reanimacji nie udało się uratować mu życia. Prokuratura zabezpieczyła w miejscu zamieszkania anestezjologa leki narkotyczne, które zginęły ze szpitala i nadal bada ten wątek.

- Tych leków absolutnie nie powinno tam być. Można było ich używać jedynie w szpitalu, a procedurę reguluje m.in. Ustawa o przeciwdziałania narkomanii. Posiadanie tych substancji jest zabronione. I kwestię posiadania przez lekarza tych leków nadal wyjaśniamy - mówi Prokurator Rejonowy w Wałbrzychu, Marcin Witkowski.

Zaznacza jednocześnie, że prokuratura wyłączyła się z szerszego postępowania w tej sprawie. A cały proceder dotyczący zarządzania lekami narkotycznymi w szpitalu im. A. Sokołowskiego w Wałbrzychu zajmuje się obecnie Prokuratura w Kłodzku Sprawdzi m.in., w jaki sposób ewidencjonowano te substancje, kto sprawował kontrolę nad ich wydawaniem, czy ginęły wcześniej, ile i jakie.

Choć w domu lekarza znaleziono zakazane substancje, to w jego organizmie w dniu śmierci ich nie było. - Zleciliśmy komplet badań toksykologicznych i histopatologicznych. I jedyną substancją, którą była w organizmie lekarza, był alkohol - zaznacza Prokurator Witkowski.

Okazało się, że stężenie alkoholu było bardzo wysokie - 2 promile we krwi i 2,5 promila alkoholu w moczu. Zdaniem prokuratury przyczyną nagłej i gwałtownej śmierci Leszka P. było uduszenie spowodowane zatkaniem dróg oddechowych treścią pokarmową.

- To zgon naturalny, bez udziału osób trzecich, nie spowodowany jakąś przewlekłą chorobą czy toksycznymi substancjami - dodaje prokurator Witkowski.

Podkreśla również, że prokuratura nie ustaliła, aby doktor miał być zmuszany do pracy ponad siły w szpitalu, że ktoś go do tego zmuszał na przykład szantażem zwolnienia z pracy w szpitalu.

Prokuratura prowadzi także szereg innych spraw dotyczących szpitala w Wałbrzychu. Po słynnym liście chirurgów, którzy skarżyli się na złą sytuację kadrową w szpitalu, prokuratura bada czy są podstawy do wszczęcia postępowania w sprawie operacji założenia stomii.

Chirurdzy napisali w iście do ministra i wojewody, że lekarz odszedł od stołu w trakcie zabiegu, który kończyła instrumentariuszka. Prokuratura bada też zawiadomienie ze szpitala w Wałbrzychu. Pełnomocnik placówki domaga się ścigania lekarzy, którzy podpisali się pod listem. Zawiadomił, że pomówili chirurga i szpital.

Q&A z Robertem Kubicą

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie