Zlikwidowali kultowy Polmozbyt w Wałbrzychu. Są zarzuty dla wiceprezesa i jego syna. Czy podstępem sprzedali i za bezcen?

Adrianna Szurman
Polmozbyt Wałbrzych zamknięty. Znika kolejne kultowe miejsce na mapie Wałbrzycha
Zniknął kultowy Polmozbyt w Wałbrzychu, a jego dotychczasowi właściciele zostali wyrzuceni na bruk. Twierdzą, że zostali oszukani przez wspólnika: wiceprezesa firmy i jego syna. Ich zdanie zdaje się podzielać prokuratura i stawia zarzuty panom K. Chodzi o 1 mln 300 tys. zł i bardzo atrakcyjną działkę. Tata i syn nie mają sobie nic do zarzucenia i twierdzą, że są niewinni, a cała reszta to zwykłe pomówienia.

Polmozbyt w Wałbrzychu przez kilkadziesiąt lat działał przy ulicy Lubelskiej 3. Wrósł w krajobraz miasta niedaleko Mc Donalds’a i Komendy Miejskiej Policji zasługując w pełni na miano kultowego miejsca w Wałbrzychu.

Mało kto wie, że tradycje naprawy aut w tym miejscu sięgają 1919 roku! Przed wojną znajdowały się tu warsztaty samochodowe KWG GmbH Waldenburg i.Schl., założone na parceli należącej wcześniej do dóbr Hochbergów - dawnej cegielni przy Salzbrunner Weg (źródło fotopolska eu).

Do dziś stację kontroli pojazdów i warsztaty naprawy pojazdów odwiedzały setki wiernych klientów. Od lat przyjeżdżali tu polonezami, fiatami, syrenami, a później coraz to nowszymi samochodami, które wałbrzyszanie z powodzeniem sprowadzali z Niemiec.

Z czasem przedsiębiorstwo handlowo usługowe nie wytrzymywało konkurencji nowoczesnych stacji pojazdów i warsztatów samochodowych ze sprzętem z najwyżej półki, a coraz to nowsze, wypełnione skomplikowaną elektroniką samochody, trafiały w inne miejsca.

- Choć mieliśmy grono wiernych klientów, trzeba byłoby sporo zainwestować, by rozwijać firmę. Zapadła więc decyzja, by sprzedać grunty i znajdujące się na niej nieruchomości oraz sprzęt - mówi nam Franciszek Kociubski, prezes PHU Polmozbyt.

Jak opowiada, udziałowców w firmie było kilku, ale tak naprawdę liczyło się trzech. To ci, którzy mieli najwięcej udziałów. Po 40 procent prezes Franciszek Kociubski i wiceprezes Jerzy K. oraz 10 proc. niepełnosprawny wałbrzyszanin będący pod kuratelą mamy. Pozostałe osoby, jak choćby pani księgowa, mieli pojedyncze udziały w firmie.

- Kilka lat temu zapadła decyzja o sprzedaży Polmozbytu, jedną z osób upoważnionych do zaciągania zobowiązań w imieniu firmy był wiceprezes. Ale nie sądziliśmy, że sprzeda firmę na własną rękę, bez żadnych uzgodnień i porozumień z nami - opowiada Pan Franciszek i kilku wspólników.

Jerzy K. znalazł zainteresowanego i sprzedał, ale jak twierdzą współwłaściciele Polmozbytu, w tajemnicy! - Wiceprezes sprzedał firmę bez naszej wiedzy, nikogo nie poinformował, że grunty i nieruchomości zostały sprzedane! Nie powiedział nam za ile, ani kiedy to zrobił. Nie uzgodnił z nami kwoty. My przychodziliśmy do pracy, a firma nie była już nasza. To jest coś niewyobrażalnego - zaznacza pan Franciszek.

Jak mówią, o tym, że PHU Polmozbyt zostało sprzedane przypadkiem dowiedziała się księgowa w Urzędzie Miasta podczas rozmowy telefonicznej z urzędniczką. Współwłaściciele zaczęli drążyć i okazało się, że nieruchomości kupił Tomasz K., syn wiceprezesa Jerzego K., pracujący w firmie zajmującej się sprzedażą nieruchomości.

- Kilka lat wcześniej zawarł z synem, Tomaszem K. umowę przedwstępną na sprzedaż gruntów za 580 tys. zł, kwota miała być uregulowana w ciągu dwóch lat. Tymczasem grunty i budynki wiceprezes sprzedał synowi za 400 tys. zł, a płatność odroczył na 10 lat! Przecież to się w głowie nie mieści. Nie zapytano nas o zgodę, nie zrobiono nowej wyceny gruntów, sprzętów i budynków. I nic nam nie powiedziano, że taka transakcja będzie zawierana. W życiu byśmy się nie zgodzili na takie warunki. Nie wiedzieliśmy ani o umowie przedwstępnej, ani o sprzedaży! - rozkłada ręce prezes Kociubski.

- Wspólnicy zlecili wycenę nieruchomości biegłemu rzeczoznawcy zaraz po tym, jak dowiedzieli się o sprzedaży. A biegły wycenił całość na ponad 1 mln 300 tys. zł - zaznacza mecenas Andrzej Łebek, wałbrzyski adwokat, który reprezentuje wspólników byłego już wiceprezesa Jerzego K. (został wykluczony z firmy). Pikanterii sprawie dodaje fakt, że działki Polmozbytu stały się łakomym kąskiem, bo sąsiadują z budowanym właśnie Centrum Przesiadkowym, gdzie będzie też Galeria Handlowa...

Jak tłumaczy Tomasz K., syn byłego wiceprezesa, który kupił od ojca grunty i budynki, nikt nikogo nie oszukał, bo prezes mógł sprzedać sprzęty, które znajdowały się w budynkach. A on sam kupił jedynie grunty i budynki, zgodnie z umową przedwstępną. - Mój ojciec był upoważniony do reprezentowania firmy, do zaciągania zobowiązań w jej imieniu i do sprzedaży. Przecież upoważnili go do tego sami wspólnicy. Tak też zrobił, a wszystko odbyło się zgodnie z prawem. Nigdzie też nie jest powiedziane, że nie wolno sprzedać osobie spokrewnionej - mówi Tomasz K.

- To jest absurd. Przecież urządzenia są trwale związane z budynkiem, choćby stacja do sprawdzania drogi hamowania pojazdów, jest zalana betonem. Przecież nie można tego wymontować, zabrać do teczki i wyjść. Jerzy K. w porozumieniu z synem zadziałali na niekorzyść spółki i wspólników i tego będziemy dowodzić przed sądem - podkreśla Andrzej Łebek.

Tomasz K. też wspomina o absurdzie. - Wspólnicy mówią nieprawdę, jeżeli twierdzą, że nie wiedzieli o sprzedaży. 12.06.2018 roku została podjęta uchwała wspólników, w której wyrażają zgodę na sprzedaż gruntu i budynków. Uchwała ta jest dowodem w sprawie. Podjęcie tej uchwały było też wskazane w porządku zgromadzenia. Prezes spółki, który ma decydujące zdanie, bo jego głosy liczą się (co ciekawe) potrójnie uchwałę podpisał, a teraz twierdzi, że o niczym nie wiedział - absurd.

I dodaje: - Osoba reprezentująca jednego ze wspólników zgodziła się sprzedać wcześniej jego udziały zgodnie z operatem szacunkowym z 2018 roku, który także jest dowodem w sprawie (żaden ze wspólników nie wspomniał o nim wcześniej). Teraz twierdzi, że cena była „absurdalnie” niska. Przypominam, że operat ten został przedstawiony w Sądzie Rodzinnym w Świdnicy i nie było co do niego żadnych zastrzeżeń.

- To zupełnie inna sprawa. Inaczej wycenia się udziały, inaczej nieruchomość na sprzedaż - zaznacza mecenas Łebek.

W międzyczasie Tomasz K. odsprzedał Polmozbyt firmie „Papierek”... I razem z jej nowym właścicielem, w asyście policji kazali ludziom opuścić biura i warsztaty, następnie zmieniono zamki. Pracę z dnia na dzień stracili mechanicy.

Także zdaniem Prokuratury Rejonowej w Wałbrzychu, prezes i jego syn zadziałali na szkodę spółki. A szkoda ta jest wielkich rozmiarów. Prokuratura zdecydowała się na postawienie zarzutów zarówno Jerzemu K., jak i Tomaszowi K. Zdaniem prokuratury, Jerzy K. działał wspólnie i w porozumieniu z synem w celu osiągnięcia korzyści majątkowej ze z góry powziętym zamiarem. Zarzuca mu, że nadużył udzielonych mu uprawnień, zawierając umowę przedwstępną, a następnie umowę sprzedaży użytkowania wieczystego gruntów oraz posadowionych na nich budynków i urządzeń. Zdaniem prokuratury, ojciec i syn wyrządzili spółce szkodę majątkową w wielkich rozmiarach, w wysokości nie mniejszej niż 1 320 063, 00 zł.

Sam, były już wiceprezes Polmozbytu nie chce się wypowiadać w sprawie. Nie ma sobie nic do zarzucenia, twierdzi że działał zgodnie z upoważnieniami, jakimi dysponował. Do tematu wrócimy.

Zlikwidowali kultowy Polmozbyt w Wałbrzychu. Są zarzuty dla ...

Rząd obiecuje wspomóc psychiatrię dziecięcą

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie