Jak u Barei w "Poszukiwany, poszukiwana"... Wielka afera w Muzeum Współczesnym we Wrocławiu

Andrzej Zwoliński
Andrzej Zwoliński
fot. Paweł Relikowski
Kontrolujący Muzeum Współczesne Wrocław nie mogli się doliczyć dzieł sztuki i wykryli nierzetelności w prowadzeniu ksiąg rachunkowych i inwentarzowych. W związku z tym, powiadomiono prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa. Poleciały pierwsze głowy.

Sytuacja w Muzeum Współczesnym przy placu Strzegomskim we Wrocławiu przypomina trochę historię z filmu Stanisława Barei „Poszukiwany, poszukiwana”. Bohater komedii grany przez Wojciecha Pokorę musiał się ukrywać po tym, jak z muzeum w którym pracował, zniknął jeden z obrazów. Co prawda, nie wiadomo czy z Muzeum Współczesnego Wrocław coś zginęło, ale mowa jest o wielu nieprawidłowościach w dokumentach, a kontrolujący placówkę podlegającą miastu nie mogli się doliczyć dzieł sztuki.

Kontrola w Muzeum Współczesnym Wrocław wykazała nierzetelne prowadzenie ksiąg rachunkowych, brak ksiąg inwentarzowych muzealiów oraz niezgodność zapisów w ewidencji zbiorów z zapisami w księgach rachunkowych. Muzeum nie przeprowadziło rzetelnej inwentaryzacji zbiorów – informuje Tomasz Myszko-Wolski z Urzędu Miasta we Wrocławiu.

Wskazuje przy tym, że nie wszystkie zdarzenia wprowadzano do ksiąg rachunkowych Muzeum, co oznacza, że były one prowadzone nierzetelnie.

Nie można się doliczyć dzieł wartych ponad 4 mln złotych

Z wyjaśnień ze strony miasta wynika, że w 2011 roku muzeum przyjęło w depozyt dzieła sztuki będące własnością Dolnośląskiego Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych bez wykazu tych dzieł i bez wskazania ich wartości i wartości ogółem. Wartość początkowa depozytów została oszacowana na w łączną kwotę 4,2 mln złotych. Nie wskazano przy tym jednostkowych wartości, tytułów i autorów, uniemożliwiając ich identyfikację w księgach rachunkowych. Muzeum nie posiada też ksiąg inwentarzowych dla zbiorów Dolnośląskiego Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych i depozytów osób prywatnych.

Wartości zbiorów ujęte w ewidencji księgowej oraz ewidencji zbiorów od powstania Muzeum Współczesnego Wrocław nie zostały zweryfikowane i uzgodnione. Jak wykazała kontrola, inwentaryzacja przeprowadzona w 2019 roku przez osoby sprawujące nadzór nad magazynem dzieł sztuki nie objęła wszystkich zbiorów i została oparta na niekompletnych i niewiarygodnych danych – wyjaśnia Tomasz Myszko-Wolski.

Łączna wartość zbiorów ujętych w księgach rachunkowych według stanu na 31 grudnia 2019 roku wynosi 24 mln 322 tysięcy złotych.

Poleciały głowy, a kierujący placówką zobowiązał się uzupełnić braki

Magistrat poinformował, że niedopełnienie obowiązków służbowych przez zastępcę dyrektora, głównego księgowego oraz głównego inwentaryzatora muzeum spowodowało niebezpieczeństwo wyrządzenia znacznej szkody majątkowej i działania na szkodę miasta. W związku z tym, skierowano zawiadomienie do Prokuratury Rejonowej Stare Miasto o możliwości popełnienia przestępstwa. Osoby wskazane w pokontrolnym raporcie jako odpowiedzialne za naruszenia obowiązujących regulacji złożyły już wnioski o rozwiązanie umów o pracę.

Pełniący obowiązki dyrektora Muzeum Współczesnego Wrocław Piotr Lisowski zobowiązał się do uzupełnienia wszelkich braków w inwentarzu do 31 grudnia. Placówka zobowiązała się także do wykonania pełnej inwentaryzacji i powiązania jej wyników z księgami rachunkowymi.

Uwaga na chińskie telefony

Wideo

Materiał oryginalny: Jak u Barei w "Poszukiwany, poszukiwana"... Wielka afera w Muzeum Współczesnym we Wrocławiu - Wrocław Nasze Miasto

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie